Sędzia federalny w Nevadzie orzekł, że sędzia sądu stanowego oskarżony o „całkowite poleganie na sztucznej inteligencji” przy rozstrzyganiu sprawy nie może być z tego powodu pozwany – ponieważ wydanie orzeczenia, nawet rzekomo wydanego przez sztuczną inteligencję, jest aktem sądowym chronionym absolutnym immunitetem. Decyzja, nagłośniona w poniedziałek przez prawnika Eugene’a Volokh’a na blogu Reason’a Volokh Conspiracy, dodaje nieoczekiwany rozdział do narastającego konfliktu między sztuczną inteligencją a sądami. Śledź nasze wiadomości dotyczące sztucznej inteligencji, aby uzyskać najnowsze informacje na temat polityki i prawa dotyczącego sztucznej inteligencji.
Sprawa: Phillips przeciwko Parlade Więcej kontekstu na ten temat znajdziesz w naszych wiadomości AI.
Orzeczenie zostało wydane przez sędziego Glorię Navarro z Sądu Okręgowego Stanów Zjednoczonych dla Okręgu Nevady w sprawie Phillips przeciwko Parlade i wydane w ubiegłą środę. Strona sporu pozwała sędziego sądu stanowego, który prowadził jego sprawę, argumentując, że skutecznie przekazała swoją pracę maszynie.
„Powódka (…) podnosi, że immunitet sądowy nie ma zastosowania w tej sprawie, ponieważ pozwany w sposób niezgodny z prawem delegował swoje oficjalne obowiązki decyzyjne, wydając orzeczenie sądowe, całkowicie polegając na sztucznej inteligencji, bez jakiejkolwiek ludzkiej dyskrecji, w związku z czym jej działań nie można uznać za „akt sądowy” – czytamy w decyzji. Powódka argumentowała ponadto, że przekazanie „100%” jej uprawnień decyzyjnych oznaczało, że orzeczenia zostały wydane przy wyraźnym braku jakiejkolwiek jurysdykcji.
Sąd pozostał niewzruszony. Powołując się na wieloletni precedens, sędzia Navarro potwierdził, że „sędziowie korzystają z całkowitego immunitetu od odpowiedzialności cywilnej, nawet jeśli ich działanie było błędne, złośliwie lub przekraczało ich uprawnienia”. Immunitet przysługuje jedynie w dwóch wąskich sytuacjach: gdy kwestionowanemu zachowaniu towarzyszy wyraźny brak wszelkiej jurysdykcji lub gdy nie ma ono charakteru sądowego.
Dlaczego roszczenie nie powiodło się
Aby ustalić, czy czynność ma charakter sądowy, sądy stosują czteroczynnikowy test: czy czynność stanowi normalną funkcję sądową, czy zdarzenia miały miejsce w izbie sędziowskiej, czy kontrowersje dotyczyły sprawy toczącej się przed sędzią oraz czy zdarzenia były wynikiem konfrontacji z sędzią pełniącym funkcję urzędową.
„W tym miejscu powód utrzymuje, że pozwany wydał orzeczenie sądowe w swojej sprawie przed sądem państwowym, opierając się całkowicie na sztucznej inteligencji” – czytamy w decyzji. „Wydanie orzeczenia sądowego jest bez wątpienia normalną funkcją sądową, a przedmiotowe kontrowersje skupiały się na sprawie Powoda w sądzie stanowym toczącej się przed Pozwanym”. Nie znajdując żadnych zarzutów umieszczających wydarzenia poza izbami sądowymi oraz braku podstawy prawnej pozwalającej na stwierdzenie oczywistego braku jurysdykcji, sąd uznał, że oskarżonemu przysługuje immunitet sędziowski i oddalił sprawę.
Warto zauważyć, że w orzeczeniu nie stwierdzono, że sędzia stanowy faktycznie użył sztucznej inteligencji – jedynie, że nawet gdyby zarzuty były prawdziwe, immunitet nadal chroniłby ją. Jak ujął to Volokh, starszy pracownik Instytutu Hoovera i emerytowany profesor prawa na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles: decyzja federalna oznacza, że „zgodnie z prawem, nawet jeśli zarzuty są słuszne, a ona rzeczywiście całkowicie polegała na sztucznej inteligencji przy podejmowaniu decyzji, nie można jej pozwać za to do sądu federalnego”.
Pozostałe środki zaradcze
Decyzja nie pozostawia hipotetycznego sędziego zależnego od sztucznej inteligencji bez odpowiedzialności – po prostu przenosi odpowiedzialność gdzie indziej. Volokh zauważył, że sprzeciw wobec polegania sędziego stanowego na sztucznej inteligencji można wnosić w drodze bezpośredniego odwołania, za pomocą środków odwoławczych, takich jak wnioski o wydanie nakazu sądowego, lub w ramach państwowego sądowego postępowania dyscyplinarnego. Nie mogą stać się federalnym pozwem o odszkodowanie przeciwko sędziemu osobiście.
Orzeczenie zapadło, ponieważ sądy w całym kraju w dalszym ciągu zmagają się ze sztuczną inteligencją w sporach sądowych. W jednym z najnowszych przykładów sąd apelacyjny w tym miesiącu oznaczył fałszywe cytaty ze spraw wygenerowanych przez sztuczną inteligencję w pozwie okręgu szkolnego w San Antonio, jak podała KSAT, co stanowi część ciągłego strumienia incydentów związanych z halucynacjami władz, które skłoniły wiele sądów do przyjęcia nakazów ujawnienia AI skierowanych do prawników.
Decyzja Phillips przeciwko Parlade wskazuje na inny, mniej zbadany problem: nie prawnicy powołujący się na fałszywe sprawy, ale sędziowie rzekomo delegujący prawdziwe. Całkowity immunitet sędziowski miał na celu ochronę orzeczeń przed błędnym domysłem ze strony wściekłych stron sporu. Jak pokazała poniedziałkowa dyskusja w Hacker News – gdzie artykuł wywołał dziesiątki komentarzy – wielu czytelników było zaniepokojonych faktem, że doktryna rozciąga się, przynajmniej na papierze, na orzeczenie wydane przez sędziego rzekomo bez jakiejkolwiek ludzkiej dyskrecji.
Warto podkreślić, czym ta decyzja nie jest. Nie jest to stwierdzenie, że jakikolwiek sędzia faktycznie przekazał orzeczenie AI – zarzut zawarty w skardze pozostaje niepotwierdzony, a sąd federalny uznał go za prawdziwy jedynie na potrzeby analizy immunitetu. Jako jedno orzeczenie sądu rejonowego nie wiąże innych sądów. Pokazuje jednak, jak łatwo doktryna zbudowana w oparciu o ludzkie niewłaściwe postępowanie absorbuje zarzuty dotyczące delegowania zadań przez maszyny: test czteroczynnikowy pyta, co zrobił sędzia, a nie co o tym myślał. W tych ramach tożsamość autora – człowieka, sztucznej inteligencji lub czegoś pomiędzy – po prostu nigdy nie pojawia się w polu widzenia.
Ten martwy punkt może mieć większe znaczenie, gdy pomoc sztucznej inteligencji rozprzestrzenia się w sądach. Teoria powoda głosiła, że orzeczenie wydane „bez jakiejkolwiek uznaniowej myśli ludzkiej” w ogóle przestaje być aktem sądowym. Odpowiedź sądu w Nevadzie – zgodnie z którą wydanie orzeczenia jest niezależnie od tego „w sposób oczywisty normalną funkcją sądową” – pozostawia przyszłym stronom sporu spór o to, gdzie dokładnie kończy się ludzki osąd. Decyzja ta daje sędziom dużą pewność, że eksperymentowanie z narzędziami sztucznej inteligencji nie narazi ich na osobistą odpowiedzialność, a jednocześnie daje stronom mniej możliwości kwestionowania wyników, które ich zdaniem zostały wytworzone przez maszynę.
Na razie odpowiedź w Nevadzie jest jasna: miejscem, w którym można zakwestionować orzeczenie napisane przez sztuczną inteligencję, jest akt apelacyjny, a nie drzwi gmachu sądu w celu uzyskania odszkodowania.
---
Bądź na Bieżąco z AINajnowsze wiadomości, analizy i przełomy w dziedzinie AI — wszystko w jednym miejscu.
Czytaj więcej wiadomości AI →