Twórca treści Twitcha złożył proponowany pozew zbiorowy przeciwko Twitchowi i jego spółce dominującej Amazon, oskarżając platformy o gromadzenie milionów godzin filmów streamerów w celu szkolenia generatywnych modeli sztucznej inteligencji Amazona bez pozwolenia i odszkodowania. Pozew, złożony 20 sierpnia w Sądzie Okręgowym Stanów Zjednoczonych dla Północnego Okręgu Kalifornii, wpłynął zaledwie kilka dni po tym, jak Twitch publicznie potwierdził, że treści twórców są domyślnie wykorzystywane do szkolenia AI – zmiana polityki, która już wywołała ostry sprzeciw w społeczności streamingowej.

Sprawa ta stanowi najnowszy punkt zapalny w narastającej walce o dane szkoleniowe, a czytelnicy śledzący zaostrzającą się batalię prawną dotyczącą sztucznej inteligencji i praw autorskich mogą śledzić każdy większy rozwój wydarzeń w ramach dedykowanej polityki AI Buzz Wire. Więcej kontekstu na ten temat znajdziesz w naszych trendy AI.

Czego dotyczy pozew

Powód, Warren Pandiscia, jest streamerem na Twitchu z siedzibą w Connecticut i ma ponad 900 obserwujących. Z jego 37-stronicowej skargi wynika, że ​​Twitch i Amazon bezprawnie kopiowały strumienie twórców, wcześniejsze transmisje, klipy, czaty, obrazy i teksty w celu tworzenia zbiorów danych dla komercyjnych produktów AI firmy Amazon.

„Ponieważ produkty Amazon AI są komercjalizowane, Amazon miał przemożną motywację do pozyskiwania danych szkoleniowych na bezprecedensową skalę” – czytamy w skardze, według Courthouse News. „Zamiast negocjować zgodne z prawem licencje lub szukać pozwolenia, oskarżeni uzyskali dostęp do transmisji i filmów na Twitchu, aby wykorzystać je jako ogromny zbiór danych niezbędny do zasilania produktów sztucznej inteligencji Amazona”.

Pozew podnosi cztery roszczenia: naruszenie dorozumianej umowy, bezpodstawne wzbogacenie, naruszenie wyraźnej umowy i nieuczciwe praktyki biznesowe w świetle prawa stanowego. Pandiscia zwraca się do sądu o wydanie nakazu sądowego wraz z odszkodowaniem, zwrotem kosztów i wypłatą zysków.

Rezygnacja, która przyszła za późno

Pozew opiera się na zeznaniu samego Twitcha z 12 sierpnia. W poście na X firma napisała: „Dodaliśmy ustawienie, które pozwala zrezygnować z wykorzystywania treści kanału do uczenia generatywnych modeli treści AI w Amazon”. Tego samego dnia Twitch zaktualizował swoje Warunki świadczenia usług i Politykę prywatności, dodając nowy język obejmujący zautomatyzowane narzędzia i sztuczną inteligencję.

Zgodnie z często zadawanymi pytaniami Twitcha Amazon może wykorzystywać strumienie, wcześniejsze transmisje, klipy, czaty, zdjęcia i tekst do modeli szkoleniowych, które generują tekst, dźwięk, obrazy lub wideo. Kanały są rejestrowane automatycznie — streamerzy muszą ręcznie z nich zrezygnować.

W skardze zwrócono uwagę na wadę strukturalną, której nie da się naprawić żadnym ustawieniem: sterowanie dotyczy każdego kanału, a nie osoby. Treści od wyłączonego użytkownika, który rozmawia na czacie lub pojawia się na włączonym kanale, mogą nadal zasilać proces szkoleniowy.

„Z założenia oskarżeni nigdy nie uzyskują – a ich systemy nie są w stanie uzyskać – zgody wszystkich stron na przechwytywaną komunikację” – argumentuje Pandiscia.

W skardze zarzuca się również, że Twitch i Amazon usuwały treści streamerów bez pozwolenia już w 2024 r. oraz że Twitch złamał wcześniejsze zobowiązania dotyczące uzyskania zgody przed wprowadzeniem zasad „mniej chroniących dane osobowe” oraz powiadamiania użytkowników przed udostępnieniem ich informacji stronom trzecim.

Pandiscia twierdzi, że „nie ma powodu sądzić”, że jego programy zostaną wykorzystane w ten sposób, zrezygnował natychmiast po dowiedzeniu się o istnieniu takiego ustawienia i zrobiłby to wcześniej, gdyby informacja została ujawniona.

„Gdyby istniała możliwość wyrażenia zgody, nikt by się na nią nie zgodził”

Pozew trafia do sądu w związku z ciągłymi konsekwencjami uwag Mike'a Mintona, dyrektora ds. produktu Twitcha. Podczas transmisji 12 sierpnia po ogłoszeniu rezygnacji Minton bez ogródek bronił domyślnego projektu rejestracji: „Gdyby była to opcja dobrowolnej rejestracji, nikt by się na nią nie zdecydował. To jest szczerze odpowiedź”.

To wyznanie spotkało się z ostrą krytyką ze strony twórców. Kontrastuje to również z wcześniejszymi wypowiedziami Mintona: w 2024 r., kiedy pełnił funkcję dyrektora ds. monetyzacji Twitcha, przyznał, że treści Twitcha zostały już wykorzystane do rozwoju sztucznej inteligencji „w prototypie, a nie w jakiejkolwiek skali produkcyjnej czy wydajności”, jak podało 404 Media and Tech Times, dodając wówczas, że według Ars Technica prace pozostawały „w granicach zaufania użytkowników w granicach przepisów dotyczących prywatności”.

Amazon przejął Twitcha w sierpniu 2014 roku za około 970 milionów dolarów.

Dlaczego sprawa ma znaczenie

Obserwatorzy prawni postrzegają pozew jako wczesny test tego, czy warunki korzystania z platformy mogą pełnić funkcję licencji na szkolenie w zakresie sztucznej inteligencji. W odróżnieniu od sporów dotyczących praw autorskich wnoszonych przez autorów i wydawców w związku z książkami, sprawa Twitcha opiera się na teoriach umów i nieuczciwej konkurencji, argumentując, że ukryte obietnice platformy złożone twórcom zostały złamane, gdy ich treści stały się paliwem szkoleniowym.

Stawka wykracza daleko poza jedną platformę streamingową. Każdy główny twórca sztucznej inteligencji staje przed tym samym podstawowym pytaniem: czy dane utworzone przez użytkowników można wykorzystać w szkoleniu modeli po prostu dlatego, że firma kontroluje platformę, na której się znajduje?

W przypadku Pandisci i proponowanej klasy szkoda jest opisana jako nieodwracalna. „Twórcy treści, tacy jak powód i członkowie grupy, nigdy nie będą w stanie odzyskać własności intelektualnej bezprawnie skopiowanej i wykorzystanej przez pozwanych do szkolenia generatywnej sztucznej inteligencji Amazona” – czytamy w skardze.

Przedstawiciele Twitcha i Amazona nie odpowiedzieli natychmiast na prośby o komentarz w sprawie zgłoszenia.

Co będzie dalej

Sprawa przechodzi obecnie do fazy proceduralnej, na której oskarżeni prawdopodobnie zwrócą się z wnioskami o oddalenie lub próbą wymuszenia arbitrażu – co jest typową pierwszą linią obrony platform, których warunki zawierają klauzule arbitrażowe. To, czy klasa posiada certyfikat i czy roszczenia wynikające z umów przetrwają, może w przyszłości wpłynąć na sposób, w jaki każda platforma będzie podchodzić do zgody na szkolenie w zakresie sztucznej inteligencji.

Dla twórców praktyczne wnioski są natychmiastowe: sprawdź ustawienia swojego kanału, zrezygnuj, jeśli wyrazisz sprzeciw, i pamiętaj, że wszystko, co wniesiesz na kanał, na który zgłosiła się inna osoba, może nadal zostać przechwycone.

W przypadku branży sztucznej inteligencji komunikat ten jest trudniejszy do zignorowania. Domyślne zasady zgody, które sami dyrektorzy przyznają, zawiodłyby, gdyby wymagały pozytywnego „tak”, obecnie generują dokładnie taki rodzaj narażenia prawnego, jakiego przewidywali krytycy.

---

Bądź na Bieżąco z AI

Najnowsze wiadomości, analizy i przełomy w dziedzinie AI — wszystko w jednym miejscu.

Czytaj więcej wiadomości AI →