Ustępujący doradca Białego Domu ds. sztucznej inteligencji, Sriram Krishnan, oświadczył, że administracja Trumpa nigdy nie stworzy formalnego, scentralizowanego systemu licencjonowania oprogramowania AI, wykluczając to, co krytycy i niektórzy prawodawcy nazywają „FDA ds. sztucznej inteligencji”. W szeroko zakrojonym wywiadzie obarczył także winą za rosnący sprzeciw opinii publicznej wobec tej technologii bezpośrednio liderów branży, oskarżając ich o wykonanie „strasznej roboty” polegającej na wyjaśnianiu korzyści płynących ze sztucznej inteligencji. Aby otrzymywać bieżące raporty na temat tego, jak rządy kształtują przyszłość sztucznej inteligencji, śledź nasze najnowsze osiągnięcia w zakresie sztucznej inteligencji.
Krishnan, lat 42, były inwestor kapitału wysokiego ryzyka, który był starszym doradcą prezydenta Donalda Trumpa ds. sztucznej inteligencji, przedstawił te uwagi w szczegółowym wywiadzie dla „Financial Times”, opublikowanym przez „Times of India” i „PYMNTS” 5 lipca 2026 r. Jego komentarze stanowią jedno z najjaśniejszych jak dotąd stwierdzeń na temat deregulacyjnego stanowiska administracji wobec sztucznej inteligencji, gdy przygotowuje się on do opuszczenia stanowiska.
„Nie będzie FDA zajmującej się sztuczną inteligencją”
W centrum przesłania Krishnana znajdowało się zdecydowane odrzucenie scentralizowanego organu regulacyjnego wzorowanego na Agencji ds. Żywności i Leków, który nadzoruje żywność i leki na receptę. Zwolennicy „FDA na rzecz sztucznej inteligencji” argumentują, że potężne modele sztucznej inteligencji powinny zostać poddane procesowi licencjonowania i przeglądu, zanim będą mogły zostać wprowadzone na rynek, podobnie jak nowe produkty farmaceutyczne muszą przejść badania bezpieczeństwa, zanim trafią do społeczeństwa.
Krishnan całkowicie odrzucił ten pomysł. „Nie będzie FDA zajmującej się sztuczną inteligencją” – powiedział. „Utworzenie scentralizowanej agencji wymagającej zespołu prawników, zanim będzie można opracować model, wsypałoby piasek w tryby rewolucji sztucznej inteligencji. To nigdy, przenigdy nie stanie się za prezydenta Trumpa”.
Stanowisko to stawia Stany Zjednoczone w ostrym kontraście z Unią Europejską, której ustawa o sztucznej inteligencji ustanowiła wielopoziomowe ramy regulacyjne z obowiązkami powiązanymi z postrzeganym poziomem ryzyka systemów sztucznej inteligencji. Odrzucając model licencjonowania, administracja obstawia, że lżejszy nadzór przyspieszy amerykańskie innowacje i utrzyma pozycję kraju w czołówce w światowym wyścigu sztucznej inteligencji.
Obwinianie „wiadomości zagłady” branży
Być może najbardziej uderzającą częścią wywiadu była bezkompromisowa krytyka Krishnana pod adresem branży, której pomagał doradzać. Twierdził, że liderzy elitarnych amerykańskich laboratoriów zajmujących się sztuczną inteligencją aktywnie podważali zaufanie społeczne, nieustannie podkreślając katastrofalne ryzyko.
„Sektor sztucznej inteligencji wykonał okropną robotę, wyjaśniając korzyści płynące z tej technologii” – stwierdził Krishnan, zauważając, że prawdziwe przełomy, takie jak zaawansowana diagnostyka medyczna, zostały całkowicie przyćmione przez korporacyjny strach.
Nie szczędził w diagnozowaniu przyczyny. „Liderzy amerykańskich laboratoriów sztucznej inteligencji tak bardzo skupili się na dystopijnej narracji i scenariuszach, czy jest to utrata pracy, czy jest to ryzyko egzystencjalne, na które odchodzi wiele osób: cóż, nie wiem, czy tego chcę” – wyjaśnił. Jego zdaniem dyrektorzy ds. technologii, nieustannie ostrzegając opinię publiczną o możliwościach apokalipsy, skierowali wyborców przeciwko własnym produktom.
Udział publiczny w bogactwie sztucznej inteligencji
Krishnan powiązał niepokój opinii publicznej z głębszym poczuciem wykluczenia z ogromnego bogactwa, jakie generuje boom AI. „Wyborcy chcą mieć poczucie, że zasiadają przy stole i że nie tylko dwie czy trzy firmy staną się niesamowicie potężne i bogate” – powiedział.
Aby przezwyciężyć tę nieufność, poparł propozycję Białego Domu, aby nałożyć na czołowe firmy zajmujące się sztuczną inteligencją obowiązek przekazania udziałów w kapitale amerykańskim społeczeństwu. Prezydent Trump podobno omówił ten pomysł z dyrektorem naczelnym OpenAI Samem Altmanem. Podczas gdy dyrektorzy Doliny Krzemowej ostro się sprzeciwiali, nazywając tę koncepcję formą „nacjonalizacji tylnymi drzwiami”, Krishnan upierał się, że zapewnienie zwykłym obywatelom wymiernego udziału finansowego jest niezbędne do zdobycia szerokiej akceptacji.
„Myślę, że zwykli ludzie w jakiś sposób mogą poczuć się OK, kiedy używam tego modelu lub kiedy widzę rosnące wykresy i oglądam telewizję CNBC, odnoszę korzyść. Myślę, że to dobrze” – powiedział. „Amerykanie muszą mieć poczucie, że sztuczna inteligencja daje im siłę”.
Główny architekt polityki sztucznej inteligencji bez użycia rąk
Przed dołączeniem do administracji Krishnan blisko współpracował z miliarderem technologicznym Elonem Muskiem i Davidem Sacksem, którego Trump mianował na cara sztucznej inteligencji i kryptowalut w administracji. Podczas swojej kadencji Krishnan stał się centralną postacią w wysiłkach Białego Domu zmierzających do zablokowania przepisów dotyczących sztucznej inteligencji na szczeblu stanowym, opowiadając się zamiast tego za fragmentarycznym podejściem stawiającym na innowacje, które pozostawia większość nadzoru rynkowi i istniejącym agencjom.
Jego odejście następuje w kluczowym momencie. Ponieważ legislatury stanowe i zagraniczne rządy forsują własne zasady dotyczące sztucznej inteligencji, niechęć rządu federalnego do powołania dedykowanego organu regulacyjnego pozostawia mozaikę standardów, którymi muszą się kierować firmy. Zwolennicy argumentują, że ta elastyczność napędza konkurencję; krytycy ostrzegają, że pozostawia luki, które mogą spowodować szkody, zanim wkroczy jakakolwiek władza.
Konkurencyjne wizje zarządzania sztuczną inteligencją
Wywiad Krishnana uwydatnia fundamentalny błąd w globalnej debacie na temat nadzoru nad sztuczną inteligencją. Po jednej stronie są ci, którzy postrzegają obowiązkowe licencje, audyty i przeglądy przed wdrożeniem jako niezbędne zabezpieczenia technologii, która może generować przekonującą dezinformację, automatyzować cyberataki i przemieszczać pracowników. Z drugiej strony pojawiają się głosy takie jak Krishnan, które twierdzą, że rygorystyczne regulacje zapewniłyby przewagę zagranicznym rywalom i stłumiłyby wszelkie innowacje, które mogłyby zapewnić korzyści sztucznej inteligencji.
Niezwykła jest skłonność Krishnana do obwiniania za niepokój opinii publicznej samej branży, a nie tylko nadgorliwych organów regulacyjnych. Jego argumentacja sugeruje, że nawet pod rządami administracji sprzyjającej biznesowi firmy zajmujące się sztuczną inteligencją mogą spotkać się z presją, aby zmienić sposób, w jaki mówią o własnej technologii, zamieniając apokaliptyczne ostrzeżenia na bardziej wyważone argumenty dotyczące produktywności, postępu naukowego i możliwości gospodarczych.
W miarę jak Stany Zjednoczone będą nadal obierać kurs deregulacyjny, napięcie między szybkim rozwojem sztucznej inteligencji a zaufaniem społecznym będzie się tylko nasilać. To, czy udział w kapitale publicznym, dobrowolne zobowiązania czy samoograniczenie branży mogą wypełnić tę lukę, pozostaje kwestią otwartą, która pomoże zdefiniować kolejny rozdział polityki w zakresie sztucznej inteligencji.
---
Wyprzedź sztuczną inteligencję
Od Waszyngtonu po Brukselę właśnie powstają zasady rządzące sztuczną inteligencją. AI Buzz Wire śledzi decyzje polityczne kształtujące przyszłość branży.
Przeczytaj więcej aktualności o sztucznej inteligencji →


