Według Marka Gurmana z Bloomberga nadchodzący inteligentny głośnik OpenAI będzie prawdopodobnie kosztować ponad 300 dolarów, a firma rozważa cenę nawet 400 dolarów. Zasilane bateryjnie urządzenie — w kształcie pączka mniej więcej wielkości krążka hokejowego — będzie wyposażone w ruchome części, które przesuwają się niezależnie, gdy głośnik zareaguje, dzięki czemu będzie sprawiać wrażenie „bardziej żywego” niż dzisiejsze inteligentne głośniki stacjonarne.
Nowe szczegóły, ogłoszone 7 sierpnia 2026 r., dają najdokładniejszy jak dotąd obraz pierwszego poważnego ataku OpenAI na sprzęt konsumencki. Aby na bieżąco omawiać produkty zmieniające rynek sztucznej inteligencji, śledź nasze najnowsze osiągnięcia w zakresie sztucznej inteligencji.
„Zamiennik smartfona”, a nie echo
Według Bloomberga OpenAI pozycjonuje głośnik nie jako konkurenta linii Echo firmy Amazon, ale jako „zamiennik smartfona”. Firma podobno odmówiła publicznego komentarza na temat planu działania dotyczącego swojego produktu.
Urządzenie będzie podobno „działać podobnie” do trybu głosowego ChatGPT dostępnego w aplikacjach mobilnych firmy, „ale z bardziej zaawansowanymi modelami zapewniającymi interaktywność na poziomie ludzkim”. Oczekuje się również, że będzie sterował urządzeniami inteligentnego domu, rozszerzając swoją rolę poza proste odpowiadanie na pytania.
Nacisk na wykonywanie zadań – a nie na sprawdzanie pogody i liczniki czasu, które definiowały pierwszą generację inteligentnych głośników – umieszcza urządzenie OpenAI w tej samej kategorii „najpierw AI”, za którą gonią konkurenci tacy jak Amazon z subskrypcją Alexa+.
Zaprojektowane we współpracy z Jony Ive’s LoveFrom
Bloomberg poinformował, że OpenAI zaprojektowało głośnik we współpracy z LoveFrom, studiem projektowym założonym przez byłego szefa projektów Apple Jony’ego Ive’a. Mówi się, że w urządzeniu zastosowano „wysokiej jakości metal” i inne najwyższej jakości materiały, odpowiadające luksusowej cenie.
Ruchome części i światła — które wskazują, kiedy urządzenie nasłuchuje — odgrywają kluczową rolę w podejściu OpenAI, dzięki któremu mówca powinien sprawiać wrażenie ożywionego i obecnego, a nie obojętnego. Jak wynika z raportu, celem ma być urządzenie, które będzie sprawiać wrażenie „bardziej żywego niż dzisiejsze głośniki stacjonarne”.
Cień pozwu Apple
Nacisk na sprzęt ma miejsce w trakcie batalii prawnej. Apple pozywa obecnie OpenAI, oskarżając firmę zajmującą się sztuczną inteligencją o kradzież tajemnic handlowych związanych z rozwojem sprzętu.
Źródła Bloomberga podały, że w następstwie pozwu Apple OpenAI wszczęło wewnętrzne badanie głośnika i ustaliło, że urządzenie nie wykorzystuje własności intelektualnej Apple. Według doniesień przedstawiciel OpenAI potwierdził, że głośnik „nie jest oszustwem Apple”. Postępowanie sądowe dodaje warstwę niepewności do produktu, który nie został nawet oficjalnie ogłoszony.
Drogie ryzyko
Głośnik w cenie od 300 do 400 dolarów byłby znacznie droższy niż większość inteligentnych głośników dostępnych na rynku. Dla porównania, najdroższe urządzenia Amazon Alexa+ to Echo Show 15 za 300 dolarów – z 15,6-calowym wyświetlaczem – i Echo Studio za 220 dolarów, które oferuje wirtualny dźwięk przestrzenny.
Według doniesień głównym atutem urządzenia OpenAI nie jest ani ekran, ani wysokiej klasy dźwięk. Zamiast tego jego atrakcyjność opiera się prawie całkowicie na możliwościach ChatGPT — płynności konwersacji i obsłudze zadań, które uczyniły chatbota jednym z najszybciej rozwijających się produktów konsumenckich w historii.
Wyzwanie jest oczywiste. Chociaż ChatGPT ma znacznie więcej użytkowników niż Alexa+, użytkownicy ci są „w dużej mierze przyzwyczajeni do uzyskiwania dostępu do chatbota na urządzeniach, które już posiadają” – zauważył Bloomberg. W przypadku rzekomego mówcy OpenAI obstawiłoby, że ludzie są skłonni zapłacić wyższą cenę za dedykowany sprzęt, który zapewni wrażenia, które już można uzyskać na swoich telefonach i laptopach.
Zatłoczone pole zakładów na sprzęt AI
Urządzenie OpenAI weszłoby na rynek pełen nieudanych lub wstrzymanych eksperymentów sprzętowych AI. Ai Pin firmy Humane, który obiecywał, że będzie pierwszym urządzeniem do noszenia opartym na sztucznej inteligencji, pozbawionym ekranów, został przejrzany przez recenzentów i spowodował zakończenie działalności firmy, a części przejął HP. Wprowadzono na rynek podręczny gadżet r1 firmy Rabbit, który spotkał się z mieszanym odbiorem i ograniczoną funkcjonalnością. Obydwa produkty pokazały, jak trudno jest przekonać konsumentów, aby nosili ze sobą – lub kupowali – dedykowany sprzęt zapewniający wrażenia, które zapewniają już telefony.
Głośnik OpenAI starałby się uniknąć tej pułapki, celując w dom, a nie w ciało, i opierając się na interfejsie głosowym, który wykorzystuje mocne strony konwersacyjne ChatGPT. Obowiązuje jednak to samo podstawowe napięcie: propozycja wartości musi wyraźnie przewyższać to, co użytkownik otrzymuje po prostu otwierając aplikację na sprzęcie, który już posiada.
Rosnące ambicje sprzętowe OpenAI
Głośnik dołączy do jedynego jak dotąd gadżetu OpenAI, miniklawiatury Codex Micro za 230 dolarów**, którą firma wypuściła wcześniej. Bloomberg poinformował również, że OpenAI bada w przyszłości dodatkowe urządzenia zasilane sztuczną inteligencją.
Wszystkie te posunięcia sugerują, że OpenAI poważnie podchodzi do budowania ekosystemu sprzętowego – co jest niezwykłą strategią dla firmy najbardziej znanej jako twórca oprogramowania i modeli. Otwartym pytaniem pozostaje, czy konsumenci pójdą za nim do salonów za cenę 400 dolarów.
Wyprzedź sztuczną inteligencję
Uzyskaj najnowsze informacje o branży AI →Sprzęt AI się nagrzewa. Przeczytaj więcej aktualności o sztucznej inteligencji →
