Prosta, jednostronicowa witryna internetowa z dosadnym przesłaniem: „Nie wklejaj sztucznej inteligencji, proszę” – stała się najnowszym punktem zapalnym dotyczącym etykiety w Internecie, zdobywając ponad 900 głosów pozytywnych i setki komentarzy w serwisie Hacker News w ciągu kilku godzin od przesłania jej w czwartek.
Witryna Dontpastetheai.com jest skierowana do każdego, kto odpowie na prawdziwe pytanie, wklejając ścianę nieedytowanych wyników chatbota do czatu, e-maila lub recenzji kodu. „Kiedy ktoś cię o coś pyta, chce twojej odpowiedzi. A nie ściany nieedytowanych wyników ChatGPT” – czytamy. „Za każdym razem krótka odpowiedź od Ciebie jest lepsza od długiej odpowiedzi od modelki”. To najnowszy sygnał, że w miarę rozprzestrzeniania się chatbotów w codziennej pracy sposób, w jaki ludzie z nich korzystają, staje się samą w sobie kwestią społeczną – napięcie to regularnie śledzimy w naszych reportażach dotyczących kultury sztucznej inteligencji.
Co właściwie zawiera witryna
Argument jest prosty: osoba po drugiej stronie ma te same narzędzia, co Ty. „Gdyby chcieli ogólnej odpowiedzi, otrzymaliby ją w cztery sekundy” – argumentuje strona. „Zapytali cię, bo chcieli, żebyś o tym pomyślał… Twój kontekst, twój gust, twój osąd”.
Ta strona nie jest przeciwna sztucznej inteligencji. Zachęca odwiedzających do swobodnego korzystania z chatbotów – jako partner w tworzeniu. „Po prostu przeczytaj, co ci dał, a następnie napisz własne zdanie na ten temat” – radzi. „Wyciągnij ten fragment, który faktycznie odpowiada na pytanie. Odrzuć resztę. Trzy Twoje zdania wystarczą”.
Zaleca się nawet cytowanie modelu, jeśli cytat rzeczywiście coś dodaje: „Sprawdziłem z Claudem i ta część się zgadza” działa świetnie – czytamy w dokumencie. I pozwala na ukłon: „Nie mam tutaj zdecydowanej opinii” to prawdziwa, pomocna odpowiedź.
Strona została zaprojektowana tak, aby być uzbrojoną, grzecznie. Jeśli ktoś wrzuci całą masę wyników modeli do Twoich czatów, Slacka lub recenzji prośby o ściągnięcie, możesz wysłać mu link — „Nie jest wymagany żaden wykład”. W przypadku silniejszych przypadków dostępna jest „wściekła wersja” strony z ostrzeżeniem: „Wysłanie do menedżera nie jest bezpieczne. Prawdopodobnie”.
Rodowód stron z etykietami internetowymi
Witryna nazywa siebie „duchowym kuzynem” nohello.net i dontasktoask.com – dwóch działających od dawna, jednostronicowych witryn poświęconych etykietom, które poruszają powiązane ze sobą grzechy komunikacji cyfrowej: nohello.net zwraca się do osób, które wysyłają wiadomość „cześć”, a następnie czekają, zamiast zadawać faktyczne pytanie, podczas gdy dontasktoask.com radzi zadawać od razu całe pytanie, a nie najpierw prosić o pozwolenie na zadanie. Podobnie jak jego kuzyni, Don't Paste the AI kompresuje prawdziwą frustrację w miejscu pracy w jeden link, który można udostępnić — korektę społecznościową dostarczaną za pośrednictwem adresu URL zamiast niezręcznej rozmowy.
Jest też, co dobitne, „napisane przez człowieka celowo” – to zdanie pojawia się za tydzień, gdy czytelnicy będą coraz bardziej podejrzliwi wobec prozy, którą czyta się tak, jakby pochodziła od modelki.
Dlaczego poruszyło to nerwy
Wątek Hacker News, obejmujący ponad 900 punktów i setki odpowiedzi do czwartkowego popołudnia, przekształcił się w nieplanowane referendum w sprawie etykiety AI. Kilku komentatorów odrzuciło założenia witryny. „A co, jeśli angielski nie jest Twoim pierwszym językiem i boisz się, że zabrzmi głupio, gdy napiszesz do kogoś e-mail lub napiszesz SMS-a?” – zapytał jeden, wskazując prawdziwy elektorat, który w pisaniu opiera się na sztucznej inteligencji.
Inni bronili taktycznego wklejania. Jeden z komentatorów argumentował, że wysłanie odpowiedzi AI może być „formą „Pozwól mi to wyszukać w Google”” – rozsądną odpowiedzią na pytania, które osoba zadająca mogła sama znaleźć.
Niektórzy uznali tę metaironię za nieodpartą. „Czy naprawdę powiedzieli „naprawdę przydatne” w poście potępiającym ślepe kopiowanie i wklejanie tekstu AI?” napisał jeden z komentatorów, nazywając to wyrażenie „silnym wskaźnikiem Claude’a”. Inny powiedział, że właśnie skończył pisać – ręcznie – dokument „Zasady korzystania ze sztucznej inteligencji” dla swojej firmy zajmującej się wdrażaniem sztucznej inteligencji, której pierwsza zasada brzmiała: „Pisz jako siebie. Otrzymujesz wynagrodzenie za swoją wiedzę i spostrzeżenia”.
Debata toczy się w momencie, gdy asystenci AI mają przejąć coraz więcej mechanizmów codziennej komunikacji, a samo OpenAI popycha ChatGPT w stronę obsługi przeglądarek i komputerów użytkowników w ich imieniu. Im więcej maszyny piszą, tym większą wartość wydaje się rzadkie ludzkie zdanie i tym bardziej ludzie się jeżą, gdy odpowiedź okazuje się zapożyczona.
Głównie satyra — którą można dowolnie remiksować
Witryna sama określa się jako „głównie satyra” i posiada licencję na udostępnianie, remiksowanie i tłumaczenie każdemu, przy czym mile widziane są prośby o ściągnięcie. O to właśnie chodzi w otwartości: autorzy niczego nie sprzedają, a witryna prosi jedynie, aby następna odpowiedź, którą wyślesz, była Twoja.
Niezależnie od tego, czy witryna Dontpastetheai.com przetrwa cykl informacyjny, frustracja, jaką wywołuje, nie zniknie. W miarę jak asystenci AI przejmują coraz większą część mechanicznej pracy związanej z pisaniem, ludzka część komunikacji — osąd, gust i odpowiedzialność za to, co faktycznie myślisz — staje się tym, co czytelnicy zauważają jako pierwsi.
Wyprzedź sztuczną inteligencję
Normy społeczne dotyczące sztucznej inteligencji są obecnie pisane, jedna niezręczna odpowiedź na raz. Śledź, jak zmienia się kultura pracy – dzięki codziennym raportom na podstawie źródeł – w AI Buzz Wire.
Przeczytaj więcej aktualności o sztucznej inteligencji →