„The New York Times” rozpoczął testowanie swojego pierwszego narzędzia generatywnej sztucznej inteligencji dla czytelników, udostępniając wygenerowane przez sztuczną inteligencję podsumowania wyszukiwania niewielkiej części odwiedzających. Jest to posunięcie, które – jak ma nadzieję gazeta – naprawi długo krytykowaną funkcję wyszukiwania, a które już zaniepokoiło niektórych dziennikarzy.

Test, o którym po raz pierwszy poinformował redaktor mediów Semafor Max Tani 23 sierpnia, oznacza cichą, ale symbolicznie znaczącą zmianę w przypadku publikacji, która pozycjonuje się jako najważniejszy przeciwnik firm zajmujących się sztuczną inteligencją w branży informacyjnej. Dla działu informacyjnego „Timesa” jest to pierwszy test tekstu wygenerowanego przez sztuczną inteligencję, który dociera do czytelników bez pośrednictwa dziennikarza lub redaktora „Timesa”. Więcej kontekstu na ten temat znajdziesz w naszych wiadomości AI.

W ostatnich tygodniach gazeta po cichu wprowadziła nową stronę wyszukiwania dla małej grupy odwiedzających. Gdy użytkownicy wpisują zapytania, strona odpowiada fragmentami odpowiednich artykułów Timesa i linkami do nich, a także wygenerowanymi przez sztuczną inteligencję podsumowaniami artykułów gazety na ten temat.

Co mówi „Times”.

W oświadczeniu dla Semafor rzecznik Timesa Graham James określił ten artykuł jako eksperyment odkrywczy. „Zawsze testujemy nowe sposoby, aby nasi użytkownicy mogli odkrywać dziennikarstwo Timesa i nawiązywać z nim kontakt” – powiedział James. „Ta eksperymentalna funkcja jest przykładem tego, jak wykorzystujemy najnowszą technologię, aby zapewnić lepsze doświadczenie wyszukiwania”.

Test wyszukiwania nie jest jedynym, w którym Times wykorzystuje generatywną sztuczną inteligencję w swoich produktach. Wirecutter, witryna „Los Angeles Times” z rekomendacjami produktów, rozpoczęła niedawno testowanie funkcji wyszukiwania opartej na sztucznej inteligencji o nazwie Wirecutter Finder, która wyświetla wygenerowane przez sztuczną inteligencję podsumowania i wskazówki na podstawie recenzji i rekomendacji zawartych w witrynie. W ostatnich miesiącach gazeta eksperymentowała także z innymi funkcjami sztucznej inteligencji w sekcjach niezwiązanych z wiadomościami, utrzymując redakcję w dużej mierze na dystans od generowanego tekstu – aż do teraz.

Odrzucenie w newsroomie sprzed lat

Nowe streszczenia spotkały się ze sceptycyzmem w redakcji „Los Angeles Times”. Według Semafor biuletyn medialny Breaker doniósł na początku tego miesiąca, że ​​kierownictwo „Timesa” poinformowało związek zawodowy gazety, że będzie testować streszczenia sztucznej inteligencji w wyszukiwarkach – ogłoszenie to ogłoszono podczas lipcowej sesji negocjowania kontraktu, co doprowadziło do frustracji w związku redakcyjnym. Gildia twierdzi, że „Times” narusza własne standardy redakcyjne dotyczące wykorzystania sztucznej inteligencji.

The Times Guild zaproponowała szereg zasad dotyczących sztucznej inteligencji, w tym utworzenie puli płatności dla pracowników, w ramach której 22,5 procent przychodów z umów licencyjnych dotyczących sztucznej inteligencji na szkolenia byłoby dzielone pomiędzy pracowników należących do związków zawodowych. Nalega także na wprowadzenie zastrzeżenia, zgodnie z którym wszelkie wykorzystanie sztucznej inteligencji będzie obejmować nadzór człowieka – klauzula, która, jak zauważył Semafor, sprawiłaby, że nowe narzędzie wyszukiwania stałoby się niepraktyczne.

Przewodniczący działu Times Guild i starszy redaktor naczelny Jim Luttrell nie przebierał w słowach na temat polityki firmy dotyczącej sztucznej inteligencji. „Kierownictwo może zmieniać, a nawet naruszać politykę firmy w dowolny sposób, tak jak ma to miejsce w przypadku narzędzia podsumowującego” – stwierdził Luttrell w oświadczeniu dla Semafor. „Za każdym razem, gdy wdrażano streszczenia sztucznej inteligencji, popełniano zawstydzające błędy. Dlatego potrzebujemy solidnych zabezpieczeń dotyczących sztucznej inteligencji w umowie, aby chronić zaufanie czytelników do naszego dziennikarstwa”.

Dodał, że obecna polityka gazety dotycząca sztucznej inteligencji jest „bez znaczenia”.

Nadrabianie zaległości czy ostrożność?

Tani z Semafor, rozmawiając w zeszłym tygodniu z kilkoma pracownikami Timesa, oceniła to posunięcie jako konieczne, choć skromne, nadrobienie zaległości. Wyszukiwanie i podsumowywanie oparte na sztucznej inteligencji stały się standardowymi funkcjami w witrynach internetowych, aplikacjach i skrzynkach odbiorczych, a także – coraz częściej – w innych organizacjach informacyjnych. Tym samym kilkuzdaniowe podsumowanie zbudowane wyłącznie na podstawie raportów „Timesa” nie jest, jak napisał Tani, najambitniejszym wdrożeniem tej technologii. Zdaniem pracowników, z którymi rozmawiał Semafor, jest to jednak pierwszy znaczący krok dla gazety, której wewnętrzne narzędzia wyszukiwania od dawna pozostają w tyle za najlepszymi w swojej klasie produktami wydawniczymi.

Trudno nie zauważyć napięcia. „The Times” pozostaje uwikłany w uważnie obserwowany pozew dotyczący praw autorskich przeciwko OpenAI i Microsoftowi w związku z wykorzystywaniem swojego dziennikarstwa do szkolenia modeli sztucznej inteligencji. Sprawa ta sprawiła, że ​​sposób, w jaki gazeta radzi sobie z generatywną sztuczną inteligencją, stał się przedmiotem szczególnej analizy zarówno w redakcji, jak i poza nią. Gazeta znalazła się także wśród wydawców, którzy najbardziej agresywnie negocjowali warunki licencji na wykorzystanie jej treści przez sztuczną inteligencję.

Dlaczego to ma znaczenie

Dla szerszej branży medialnej eksperyment Timesa jest sprawdzianem tego, jak daleko dotychczasowi wydawcy mogą się posunąć, korzystając z generatywnej sztucznej inteligencji skierowanej do czytelnika, zanim podważą gwarancje redakcyjne, które odróżniają ich od agregatorów natywnych dla sztucznej inteligencji. Jak dotąd odpowiedź artykułu jest celowo zawężona: streszczenia oparte wyłącznie na dziennikarstwie Timesa, prezentowane jako wyniki wyszukiwania, a nie jako osobne artykuły i wyraźnie określone jako eksperymentalne.

Ale spór związkowy pokazuje, że trudniejsze ograniczenie może mieć charakter wewnętrzny. Walka o 22,5-procentową pulę licencji i klauzulę dotyczącą nadzoru ludzkiego jest w istocie walką o to, kto decyduje, co liczy się jako dziennikarstwo, kiedy maszyny montują pierwszą wersję roboczą. Sposób, w jaki „Times” rozwiąże tę kwestię – przy stole negocjacyjnym lub publicznie – będzie uważnie obserwowany przez każdą redakcję rozważającą ten sam kompromis między trafnością a zaufaniem.

Dla czytelników natychmiastowa zmiana jest niewielka: jeśli należysz do małej grupy użytkowników biorących udział w teście, przeszukanie witryny „Timesa” może teraz spowodować zwrócenie na górze wyników uporządkowanego podsumowania napisanego przez sztuczną inteligencję. To, czy to streszczenie zdobędzie zaufanie czytelników w taki sam sposób, w jaki robi to historia z autorem, jest właśnie pytaniem, na które „Los Angeles Times” i cała branża prowadzą obecnie eksperymenty na żywo, aby odpowiedzieć na to pytanie.

---

Bądź na Bieżąco z AI

Najnowsze wiadomości, analizy i przełomy w dziedzinie AI — wszystko w jednym miejscu.

Czytaj więcej wiadomości AI →